Masz wrażenie, że Twoja seksualność nie pasuje do sztywnych etykiet? Zastanawiasz się, czy orientacja seksualna może się zmieniać w ciągu życia i co to w ogóle znaczy? Z tego artykułu dowiesz się, jak nauka opisuje tę zmienność, skąd biorą się wątpliwości i jak lepiej zrozumieć własne doświadczenia.
Co to właściwie jest orientacja seksualna?
Zanim padnie pytanie o zmienność, trzeba ustalić, o czym w ogóle mówimy. W codziennym języku pojęcie orientacji seksualnej pojawia się w przepisach prawa, w mediach i w rozmowach o dyskryminacji, ale rzadko ktoś je precyzyjnie wyjaśnia. Nawet w aktach prawnych zakazujących dyskryminacji ze względu na orientację seksualną termin ten pojawia się „znikąd” i nie ma dopracowanej definicji.
Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (American Psychological Association) opisuje orientację jako stosunkowo trwały wzorzec pociągu emocjonalnego, romantycznego i seksualnego wobec osób określonej płci lub obu płci. W tej definicji zawiera się też sposób, w jaki ktoś się identyfikuje, a także przynależność do wspólnoty osób o podobnych doświadczeniach. W praktyce oznacza to, że orientacja nie dotyczy wyłącznie tego, z kim uprawiasz seks, ale też tego, w kim się zakochujesz i jak myślisz o sobie.
Trzy główne elementy – pociąg, zachowanie, tożsamość
W literaturze naukowej coraz częściej wraca się do prostego podziału na trzy elementy: pociąg seksualny, zachowania seksualne i tożsamość seksualną. Taki podział pomaga lepiej opisać realne doświadczenia, które nie zawsze mieszczą się w prostych kategoriach „hetero”, „gej”, „bi”.
Pociąg seksualny to odczuwane, niezależne od woli podniecenie lub pragnienie kontaktu intymnego wobec osób tej samej, przeciwnej lub obu płci. Zachowania seksualne to już konkretne, świadome działania – od autoerotyzmu z wyobrażeniami o osobach danej płci, przez oglądanie pornografii, aż po kontakty z drugą osobą. Z kolei tożsamość seksualna to etykieta, którą ktoś sam dla siebie wybiera, np. gej, lesbijka, biseksualna, „głównie hetero”. Może się zdarzyć, że wszystkie trzy elementy są ze sobą spójne, ale wiele osób doświadcza rozjazdu między nimi.
Dlaczego definicja orientacji budzi tyle sporów?
Badacze, tacy jak John Bancroft, zwracają uwagę, że termin „orientacja seksualna” bywa mylący. Bancroft pisze wprost, że woli mówić o „tożsamości seksualnej”, bo pociąg i zachowania są wynikiem splotu genów, doświadczeń i wychowania, a nie czegoś raz na zawsze „wdrukowanego”. Nawet obszerne prace przeglądowe, jak artykuł R.L. Sella o definiowaniu i mierzeniu orientacji, pokazują, jak trudno o jedną, powszechnie przyjętą definicję.
Dlaczego to takie ważne? Bo kiedy prawo odwołuje się do bliżej nieopisanego pojęcia, a nauka wciąż je dyskutuje, łatwo o nieporozumienia. Część autorów, jak Ryszard Legutko, uważa, że już samo słowo „orientacja” – zapożyczone z języka polityki – wprowadza myślenie o seksualności w kategoriach grup interesu i walki o wpływy. Inni zwracają uwagę, że to po prostu skrót myślowy, który miał chronić osoby przed dyskryminacją, a nie rozstrzygać wszystkie filozoficzne spory.
Czy pociąg seksualny może się zmieniać w ciągu życia?
Wiele osób wychowywano w przekonaniu, że orientacja jest czymś wrodzonym i niezmiennym. Z biegiem lat zaczęły się jednak pojawiać badania, które pokazują często inny obraz, szczególnie gdy patrzymy na całe dorosłe życie, a nie na jeden jego wycinek.
Psycholożka Lisa M. Diamond – znana z badań nad płynnością seksualną – opublikowała obszerne analizy, w których odrzuca prostą tezę o pełnej niezmienności orientacji. Jej prace opisują osoby, które w różnych momentach życia zgłaszały inny pociąg, inne relacje i inną tożsamość, choć nie próbowały „zmieniać się na siłę”.
Wyniki badań Christine Kaestle
Ciekawe wnioski przyniosło także badanie Christine Kaestle z Virginia Tech, opublikowane w „Journal of Sex Research”. Badaczka przez lata śledziła odpowiedzi ponad sześciu tysięcy osób od 16. do 32. roku życia, pytając je czterokrotnie o to, jak określają swoją orientację. Początkowo posługiwano się standardowymi kategoriami: heteroseksualna, homoseksualna, biseksualna.
W praktyce okazało się, że dla wielu uczestników takie szufladki są zbyt ciasne. W odpowiedziach zaczęły pojawiać się określenia typu „głównie hetero, ale z wyjątkami”, „minimalnie seksualny”, „rozwijające się bi”. Kaestle zdecydowała się więc rozszerzyć wachlarz możliwych kategorii, wprowadzając np. „głównie hetero”, czy „rozwijająca się lesbijka”. Dzięki temu lepiej ujęła historie osób, których doświadczenia ewoluowały razem z wiekiem i kolejnymi związkami.
Czy kobiety rzeczywiście częściej zmieniają etykiety?
Wyniki wielu badań sugerują, że kobieca seksualność bywa bardziej „plastyczna” w czasie. W pracy Kaestle sporo kobiet początkowo deklarowało otwartość na kontakty z osobami tej samej płci, by po kilku latach wrócić do określenia się jako zainteresowane wyłącznie mężczyznami. Część dochodziła do wniosków na temat swojej orientacji dopiero po 30. roku życia.
U mężczyzn obraz bywa inny. W badaniu mniej osób deklarowało się jako „rozwijający się gej”, a odpowiedzi częściej pozostawały stałe. To nie znaczy, że męska seksualność się nie zmienia. Wskazuje raczej, że część mężczyzn silniej trzyma się jednej etykiety lub później ją zmienia, nawet jeśli pociąg czy fantazje się przekształcają.
Co wpływa na kształtowanie się orientacji seksualnej?
Naukowcy od lat próbują znaleźć jedno proste wyjaśnienie. Do dziś go nie ma. American Psychological Association podkreśla, że nie istnieje konsensus co do dokładnych przyczyn, dla których dana osoba staje się heteroseksualna, homoseksualna czy biseksualna. W badaniach pojawiają się czynniki genetyczne, hormonalne, rozwojowe, społeczne i kulturowe, ale żaden z nich samodzielnie nie tłumaczy całości.
Najbardziej uczciwe wydaje się więc stwierdzenie, że natura i wychowanie współdziałają – w różnej konfiguracji u każdego człowieka. U jednej osoby większe znaczenie mają doświadczenia z okresu dojrzewania, pierwsze relacje i normy kulturowe, u innej większą rolę odgrywa biologiczna wrażliwość na bodźce seksualne. Z tego powodu dwie osoby o bardzo podobnej historii życiowej mogą ostatecznie opisać swoją orientację w zupełnie inny sposób.
Jak rozumieć brak jednej przyczyny?
Brak pojedynczego czynnika nie oznacza dowolności. To, że nie da się wskazać jednego „genu homoseksualizmu” czy jednego typu wychowania, które decydowałoby o orientacji, pokazuje raczej, że seksualność jest sferą bardzo złożoną. Lisa Diamond czy R.L. Sell opisują ją jako wynik wielu mikrozmian na przestrzeni lat, które razem tworzą konkretny wzorzec pociągu, relacji i tożsamości.
Z perspektywy jednostki bardziej pomocne bywa więc pytanie: „co dziś jest dla mnie prawdziwe i uczciwe?”, niż „czy moja orientacja ma jedną, niezmienną przyczynę”. Szczególnie że także tożsamość – etykieta, której używasz – może się dostosowywać do tego, jak żyjesz i jakie relacje są dla Ciebie ważne.
Czy zmiana orientacji to zawsze zmiana „etykiety”?
W debacie publicznej zwykle mówi się o orientacji jak o jednym bloku: ktoś „jest hetero” albo „jest gejem”. W praktyce wiele osób doświadcza przesunięć w jednym lub dwóch elementach, podczas gdy trzeci pozostaje względnie stabilny. Zdarza się np., że pociąg seksualny pozostaje podobny, ale zmienia się tożsamość, bo dana osoba decyduje się ujawnić lub – przeciwnie – woli już nie używać żadnej etykiety.
Bywa też odwrotnie. Ktoś przez lata myślał o sobie jako o hetero, bo tak wynikało z pierwszych związków, a dopiero później pojawia się silne zakochanie w osobie tej samej płci. Taka relacja może wywołać pytanie: „czy to jednostkowy przypadek, czy jednak moja orientacja jest inna, niż dotąd sądziłem?”. Odpowiedzi często nie da się wywieść z teorii, tylko z własnego doświadczenia i gotowości do zmiany narracji o sobie.
Tożsamość seksualna a presja społeczna
Tożsamość seksualna, czyli to, jak się nazywasz, ma też wymiar społeczny. Etykieta „gej”, „lesbijka” czy „biseksualna” bywa ważną częścią tożsamości osób nieheteronormatywnych. Wiąże się z przynależnością do grupy, wspólną historią, wsparciem, ale też czasem z ryzykiem odrzucenia. Z kolei wiele osób heteroseksualnych w ogóle nie myśli o sobie przez pryzmat etykiety – tak jak niewiele osób określa swoją prawo czy leworęczność jako centrum tożsamości.
Warto dodać, że nie każda osoba odczuwająca pociąg do własnej płci chce lub potrzebuje używać etykiet takich jak gej czy lesbijka. Niektórzy uznają tę część siebie za zbyt prywatną. Inni obawiają się stygmatyzacji. W ich przypadku „zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną” w praktyce często dotyczy głównie publicznie ujawnionej tożsamości oraz widocznych zachowań, a nie samego pociągu, który pozostaje niewidoczny dla otoczenia.
Jak mówić o własnej seksualności, gdy trudno się określić?
W życiu wielu osób przychodzi moment, kiedy dotychczasowe etykiety przestają pasować. Może dotyczyć to zarówno orientacji, jak i innych obszarów seksualności, takich jak transwestytyzm czy ekspresja płciowa. Nieraz towarzyszy temu wstyd, lęk przed odrzuceniem i poczucie, że „nikt inny tak nie ma”.
Dobrym przykładem jest sytuacja osoby, która od dzieciństwa przebiera się w ubrania przeciwnej płci, rozwija w tym kierunku umiejętności, a z czasem zaczyna traktować to jako ważną część swojej ekspresji. Nie musi chcieć zmiany płci, może mieć relacje heteroseksualne i jednocześnie odczuwać silną potrzebę czasowego funkcjonowania w kobiecym wizerunku. Tożsamość płciowa i orientacja mogą wtedy pozostawać rozdzielone, choć otoczenie często je ze sobą myli.
Co z partnerem lub partnerką w długim związku?
Wyznanie dotyczące orientacji, ekspresji płci lub transwestytyzmu w wieloletnim związku bywa szczególnie obciążające. Ktoś może mieć wrażenie, że „nie ma prawa” burzyć spokoju partnerki czy partnera, że po tylu latach prawda będzie odebrana jako zdrada zaufania. Z drugiej strony życie z tajemnicą wiąże się zwykle z chronicznym napięciem i lękiem przed „nakryciem”.
W takiej sytuacji pomóc może rozmowa z psychoterapeutą, najlepiej osobą, która ma doświadczenie w pracy z obszarem seksualności i tożsamości płciowej. Celem nie jest narzucenie gotowego rozwiązania, ale wspólne przeanalizowanie możliwych scenariuszy, w tym sposobu i momentu ujawnienia się, ryzyka i potencjalnych korzyści dla obu stron. Dla niektórych par wsparciem bywa też terapia partnerska, która pozwala przejść przez pierwsze, najtrudniejsze rozmowy z udziałem osoby trzeciej.
Jak może wyglądać wewnętrzna praca nad akceptacją?
Akceptacja własnej seksualności często nie polega na szybkim przyklejeniu nowej etykiety. To raczej stopniowe oswajanie faktu, że Twoje doświadczenia mogą nie pasować do uproszczonych obrazów z poradników czy filmów. Dla części osób pomocne są grupy wsparcia, fora internetowe prowadzone przez organizacje zajmujące się prawami osób LGBT+ lub konsultacje seksuologiczne, w których można bez oceny opisać swoje życie erotyczne i emocjonalne.
Nie każdy będzie chciał zmieniać sposób, w jaki się przedstawia innym. Wewnętrzna zmiana – przyznanie przed sobą, że pociąg czy fantazje wyglądają inaczej, niż do tej pory sądziłeś – bywa już dużym krokiem. Kolejne decyzje, czy i komu o tym mówić, dobrze podejmować w tempie, które jest dla Ciebie realne, a nie pod presją gotowych scenariuszy.
Jak rozumieć orientację seksualną w kontekście prawa i polityki?
Pojęcie orientacji seksualnej trafia nie tylko do podręczników, lecz także do ustaw i rozporządzeń. W polskim prawie pojawiło się m.in. w rozporządzeniu z 2002 roku o Pełnomocniku Rządu do Spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn. Mimo to legislatorzy nie zdecydowali się na precyzyjną definicję. Efekt jest taki, że prawnicy, psychologowie i aktywiści często operują tym samym słowem, ale rozumieją je nieco inaczej.
Część autorów, jak Charles Silverstein – ważna postać w historii ruchów na rzecz praw osób nieheteroseksualnych – wprost wiąże pojęcia orientacji i zaburzeń seksualnych z dyskusją wokół klasyfikacji w DSM, czyli podręczniku diagnostycznym Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. To tam toczyły się spory o wykreślenie homoseksualizmu z listy zaburzeń, ale też o status innych zachowań seksualnych, w tym parafilii czy „orientacji pedofilnej”, która pojawiła się na moment w wersji DSM-5 i została szybko wycofana po protestach.
Czy orientacja i wartości moralne zawsze idą w parze?
W tekstach takich jak cytowane wypowiedzi Ryszarda Legutki pojawia się argument, że samo mówienie o „orientacjach” zakłada ich pełną równość moralną, analogiczną do orientacji politycznych. Ten sposób myślenia budzi żywe spory. Dla części ludzi język równości orientacji jest narzędziem walki o dostęp do instytucji takich jak małżeństwo jednopłciowe czy adopcja dzieci. Dla innych – niebezpiecznym rozmywaniem granic pomiędzy tym, co uważają za dobre, a tym, co oceniają negatywnie.
Niezależnie od ocen politycznych, warto oddzielać dwie płaszczyzny. Jedna to opis naukowy – jak często i w jaki sposób orientacja, pociąg czy tożsamość zmieniają się w życiu różnych osób. Druga to płaszczyzna normatywna, czyli czy i jakie zachowania seksualne uznajemy za akceptowalne społecznie. Mieszanie tych dwóch poziomów zwykle bardziej zaciemnia dyskusję, niż ją rozjaśnia.
Orientacja seksualna nie jest prostą etykietą na całe życie, lecz skrótem, który próbuje objąć pociąg, zachowania i tożsamość zmieniające się pod wpływem biologii, doświadczeń i relacji.
Kiedy więc pytasz, czy orientacja seksualna może ulec zmianie, dotykasz wielu nakładających się warstw: tego, jak ewoluuje Twój pociąg, jakie relacje tworzysz, jak chcesz się nazywać i jak otoczenie reaguje na te wybory.